Zakon Templariuszy

Bractwo ubogich rycerzy Chrystusa i świątyni Salomona

Działalność Templariuszy jest ściśle związana z dziejami wypraw krzyżowych. Wkrótce po wygranej pierwszej krucjacie (1099) i uformowaniu królestwa jerozolimskiego oraz jego lenn do Ziemi Świętej zaczęły napływać duże rzesze pielgrzymów i ludzi żądnych wrażeń z Europy Zachodniej. Szybko okazało się jednak, że nieliczni rycerze nie są w stanie uchronić dużej liczby pielgrzymów przed atakami muzułmanów z okolicznych egipskich i tureckich emiratów. Łacińską odpowiedzią na to zagrożenie było powołanie zakonów rycerskich.

W 1119 roku mało znany rycerz Hugon z Payens w Szampanii wraz ze swym przyjacielem Gotfrydem z Sain-Omer utworzyli bractwo rycerskie, początkowo tylko ośmioosobowe, które chciało zapewnić ochronę pielgrzymom wędrującym między Jerozolima i Jaffą. Dla tej pobożnej działalności otrzymał przyzwolenie i opiekę zarówno Baldwina II, jak i jerozolimskiego patriarchy. Do niepozornej grupy rycerzy dołączyli wkrótce inni i sława ich szybko dotarła do Europy. W ten sposób ze skromnych początków powstała organizacja, która 10 lat później (1128) otrzymała swoją regułę na synodzie w Troyes pod patronatem samego świętego Bernarda z Clairvaux.

W nowym bractwie dotychczasowe zwykłe reguły zakonne były tak ułożone, aby czyniły zadość potrzebie świętej walki przeciw „niewiernym”. W regułach tych pozostał nakaz osobistego ubóstwa, czystości i posłuszeństwa, jednak zamiast kontemplacji i pracy fizycznej został wprowadzony nakaz walki w służbie Boga i Kościoła.
Król jerozolimski Baldwin II pozwolił, by nowe bractwo miał swoją siedzibę w części pałacu przy jerozolimskiej świątyni Salomona. Stąd też przyjął on nazwę: Zakon Ubogich Rycerzy Chrystusa i Świątyni Salomona – templariuszy. Owo zawarte w nazwie ubóstwo symbolizował herb zakonu: dwóch rycerzy tak biednych, że muszą jechać na jednym koniu. Ubiorem templariuszy stały się białe płaszcze z ciemnoczerwonymi krzyżami.
Templariusze zasilani licznymi nowymi akcesami rycerzy do swych szeregów i nadaniami możnych feudałów Lewantu, którzy widzieli w nich świetnego sojusznika w walce z muzułmanami, szybko rośli w siłę.

Mając regularną, dobrze wyszkoloną armię (w przeciwieństwie do pospolitego ruszenia świeckiego rycerstwa feudalnego) szybko stali się czołową potęgą militarną Bliskiego Wschodu, rywalizując skrycie z innym zakonem rycerskim – joannitami.(O ile templariusze rekrutowali się głównie spośród rycerstwa i feudałów pochodzenia francuskiego, to wśród joannitów dominowali Włosi). Chociaż centrum Bractwa pozostawała Ziemia Święta, otrzymał on także liczne nadania w innych państwach.

Najliczniejsze posiadłości we Francji Templariusze mieli w Burgundi. W Anglii pierwsza świątynia templariuszy, Temple of London, została wybudowana już w latach 1128-29: był to wielki kompleks składający się z ogrodu, sadu, cmentarza, domów mieszkalnych i okrągłego kościoła – podobne ośrodki szybko zaczęły powstawać w innych miastach europejskich, służąc m.in. za punkty rekrutacyjne Zakonu, ale nie tylko. W Hiszpanii Templariusze pojawili się w 1131 roku, kiedy to król Alfons I nadał im pierwsze przywileje w zamian za pomoc w walce z Maurami. Wkrótce zakon posiadał pewną ilość ziemi w Aragonii, Katalonii i Andaluzji, na terytoriach odebranych muzułmanom. We Włoszech posiadłości i kościoły Templariuszy były stosunkowo nieliczne i skupiały się w tradycyjnych miastach portowych utrzymujących kontakty z Lewantem.

Mimo posiadania tak potężnego zaplecza w Europie, losy templariuszy były związane przede wszystkim z Palestyną i Syrią. Pierwszy okres świetności zakonu trwał do lat 80. XII wieku. Kres położyła mu przegrana wojna krzyżowców z muzułmańskim władcą Egiptu, Saladynem – tragiczna bitwa pod Huttinem (1187) oznaczała nie tylko śmierć z bronią w ręku wielu wybitnych templariuszy, ale również upadek królestwa jerozolimskiego i poważny kryzys zakonu. Chociaż na przełomie XII i XIII wieku udało się krzyżowcom przy walnej pomocy templariuszy odzyskać niektóre stracone ziemie i nawet odtworzyć królestwo jerozolimskie, to szybko znów stało się jasne, że ostateczna utrata Ziemi Świętej jest tylko kwestią czasu.

Choć Zakon nadal uczestniczył w zaciętych zmaganiach z siłami islamu w Syrii i Palestynie (m.in do 1244 templariusze władali swoimi posiadłościami wokół świątyni Salomona w Jerozolimie) to jednak zwierzchnicy zakonu zadbali o rozbudowę posiadłości i organizacji zakonnej poza Lewantem.
Upadek Akki w 1291 roku oznaczał koniec obecności krzyżowców (a więc także templariuszy) w Ziemi Świętej. Zakon wycofał się na Cypr, ale od tej pory większość swej uwagi zaczęli skupiać na działalności w Europie Zachodniej. W tym czasie zakon był u szczytu swej finansowej potęgi. Choć poszczególnych templariuszy nadal obowiązywały śluby ubóstwa, to jednak jako całość zakon władał znacznymi środkami finansowymi pochodzącymi z posiadanych wsi i łupów wojennych, a także działalności typowo handlowej.

Koniec zakonu nadszedł szybko i niespodziewanie. W październiku 1307 roku król Francji Filip rozkazał aresztować wszystkich przebywających na terytorium jego państwa Templariuszy i skonfiskować ich majątek, zarzucając Zakonowi bluźnierstwo, herezję i bezprawne działanie. Prawdziwym powodem była chęć króla francuskiego podreperowania nadszarpniętego przez liczne wydatki budżetu i zdobycia środków na nowe wojny. Sąd nad Templariuszami trwał 7 lat. Dzięki zręcznej polityce Filipa, który przybrał pozę obrońcy wiary przed heretykami i bluźniercami, papiestwo nie było w stanie obronić Bractwa, tym bardziej, że w wyniku tortur wielu braci i rycerzy zakonnych więzionych przez Filipa przyznało się do zarzucanych (nieraz absurdalnych) zbrodni. W końcu, sąd papieski musiał zatwierdzić wyroki sądów królestwa Francji skazujące Templariuszy: zakon został skasowany, a dwaj jego przywódcy, Jacques de Molay i Gotfryd de Charney zginęli na stosie w Paryżu w marcu 1314.

Źródło: Dworak Iwona – Templariusze

No stress – Rafał Kołodziej

No stress - Rafał Kołodziej

Sami wytwarzamy ok. 95% stresu! Tą statystyką można się zestresować. Specjaliści wykonali badania i stwierdzili że około 80% sytuacji, jakimi się stresujesz, nigdy Nie będzie miało miejsca, jest fantazją lub już się kiedyś wydarzyło.

W ciągu dnia gromadzimy w sobie negatywne emocje i napięcia. Większa część ludzi nieświadomie popełnia błąd i za bardzo się spina. Co jest najskuteczniejsze na poradzenie sobie z tym i jak zlikwidować stres?

Najgorsze jest to, że stres jest naturalną reakcją na nasze życie, jednak gdy jest go za dużo to odbija się to na nas negatywnie. Mamy wtedy ograniczone możliwości i brak nam spokoju. Dlatego warto opanować umiejętność zwalczania stresu. Życie wtedy stanie się lżejsze i o wiele przyjemniejsze.

Stres sam w sobie nie jest tak niebezpieczny jak Twoja reakcja na niego. Nieodpowiednie zachowanie może doprowadzić Cię do depresji lub nerwicy. Z tej publikacji dowiesz się jak w trudnych sytuacjach zachować zimną krew i niepotrzebnie się nie stresować.

Rafał Kołodziej o sobie:

„Kiedyś stres był ze mną stale. Stresowałem się zarówno sprawami na pozór ważnymi, jak i najmniejszymi błahostkami. Byłem kłębkiem nerwów? wystraszony, niespokojny, wciąż zmęczony. Zacząłem się zastanawiać: ?Dlaczego tak jest??.
W końcu było wokół mnie tak wiele osób z większymi problemami, a nie poddawali się emocjom w takim stopniu jak ja. Rozpoczęły się moje poszukiwania??

W publikacji tej znajdziesz wszystko, co potrzebne do tego by osiągnąć spokój i cieszyć się życiem.

Musisz odpowiednio nastawić umysł, by w trudnych sytuacjach niepotrzebnie się nie stresować. Sposoby walki ze stresem z tej książki są proste i łatwe do zastosowania. Można z nich korzystać bez specjalnego przygotowania. Rafał zapewnia, że są skuteczne i działają, bo wypróbował je osobiście.

Nie szukaj więc dalej, bo wszystko co ci jest potrzebne by skończyć ze stresem masz przed sobą ? w publikacji ?No stress?

Lektura tej publikacji pozwoli też na pokonanie lęków, co może spowodować, że nieosiągalne wcześniej marzenia staną się faktem! Publikacja przeznaczona jest przede wszystkim dla osób, którzy w krytycznych sytuacjach potrzebują pomocy. Również dla tych, którzy uważają wędrówkę przez życie jako niekończącą się lekcję, prowadzącą do doskonałości.

Pobierz ebooka

Medytacja

Medytacja czy kontenplacja jest częścią ludzkiego życia. Trudno bez nie normalnie żyć. Ci, którzy dojrzewają do momentu rozpoczęcia praktyki medytacyjnej, stwierdzają, że ich życie do tej chwili było niepełne. Medytacja jest jedynym sposobem doświadczenia najgłębszego sensu życia. Umysł i intelekt nie są w stanie dać odpowiedzi na pytanie o sens życia i śmierci. Jedynie rozpamiętywanie pozwala odczuć to, co jest ponad umysłem i ponad ego. A tam właśnie istnieje się odpowiedź na pytanie o sens istnienia.

Czym więc jest kontemplacja?

To umiejętność przekraczania świadomością egoistycznego punktu widzenia, doświadczenie wyjścia nad umysł i indywidualną, ograniczoną w czasie osobowość. Medytacja jest doświadczeniem transpersonalnym. Wielu ludzi doświadcza jej przypadkowo kilka razy w życiu. Na spacerze brzegiem morza o zachodzie słońca, w czasie słuchania wspaniałej muzyki albo wykładu mistrza duchowego, podczas miłosnego zjednoczenia z partnerem lub partnerką itp. Niekiedy w takich momentach mamy poczucie zjednoczenia z całą rzeczywistością, czujemy, że jesteśmy cząstką kosmosu wypełnionego sensem istnienia. Wszystkie problemy okazują się wtedy mało ważne. Czujemy się szczęśliwi. To jest właśnie medytacja.

Jednak większość z nas rozumie medytację jako pewien sposób zachowania. Bardzo często jest to siedzenie na podłodze w pozycji skrzyżnej i z zamkniętymi oczami i skupianie się na jakimś tajemniczym słowie, mantrze albo oddechu. Niektórzy sądzą, że medytacja jest praktyką religijną i stosowaną w religiach Wschodu oraz w tajemniczych i niebezpiecznych sektach.

Techniki medytacyjne i medytacja nie jest tym samym. Techniki tworzą odpowiednie warunki, w których medytacja może się zdarzyć, ale nie są jej przyczyną. Myjąc okna w swoim mieszkaniu, sprawiamy, że wpada do niego więcej światła słonecznego. Jednak mycie okien nie jest przyczyną promieniowania słonecznego. Techniki medytacyjne są właśnie takim myciem okna, okna naszego umysłu.

Przez całe wieki, od tysięcy lat, techniki medytacyjne były częścią religii i stosowano je w szkołach filozoficznych, np. w neoplatonizmie (Plotyn), w jodze klasycznej (Patanjali) czy w buddyzmie (Bodhidarma). W Europie stosowano je również w chrześcijańskich zakonach. W Europie terminem ?medytacja” określało się rozmyślanie na jakiś temat. W kulturze masowej XX wieku wyraz ten zmienił znaczenie i słowo ?medytacja” oznacza praktykę wyciszania umysłu. To znaczenie pochodzi głównie ze Wschodu. Zostało spopularyzowane w latach sześćdziesiątych w hippisowskich ruchach kontrkulturowych, które bardzo wyraźnie

JA – Tadeusz Niwiński

JA - Tadeusz Niwiński

Do tej pory sprzedało się już 50 tysięcy egzemplarzy!

Przed Tobą książka, która już 18 lat zmienia myślenie Polaków.

To jest jedna z tych publikacji, które zmienią Twoje życie, jeśli tylko na to pozwolisz.

Dzisiaj masz okazję zapoznać się z pierwszą polską publikacją na tematy motywacyjne, która to od 18 lat nie straciła nic na wartości. Napisał ją Polak dla Polaków, w oparciu o polskie realia!

O autorze:
Jest uczniem m.in. Nathaniela Brandena i Briana Tracy’ego. Jest autorem prac o sukcesie życiowym. W 1993 napisał książkę dla ludzi, którzy chcą od życia coś więcej. Ci, którzy zadawali pytania typu: ?Po co żyję?, Dlaczego właśnie mi się nie wiedzie? znaleźli na nie odpowiedzi w tej książce. Osoby, które przeczytały tą publikację odkryli w sobie ukryte wielkie możliwości.
Niwiński jest jednym z pierwszych propagatorów wiedzy o sukcesie życiowym w Polsce. Jest autorem książek z zakresu rozwoju osobistego, takich jak: „JA”, „TY”, „MY”, „Elementarz życia”, „Kluby sukcesu TeTa w XXI wieku”. Wiedzę na temat szczęśliwego, mądrego i spełnionego życia zebrał pod hasłem System TeTa

Tadeusz Niwiński zaczął prowadzić warsztaty i kursy w Polsce w 1992 r. Kursy Systemu TeTa są jednym z najlepszych sposobów popularyzowania wiedzy o samorozwoju. Nie stanowią terapii, ale skuteczną formę inspiracji do zastanowienia się nad własnym życiem, do podjęcia działań w kierunku samorozwoju i poprawy jakości własnego życia. Są okazją do niezwykłych przeżyć w atmosferze ciepła i otwartości. Uczą odpowiedzialności za swoje życie.

Autor o sobie:
„Życie jest dla mnie fascynującą przygodą i nie wyobrażam sobie, aby można było marnować taką okazję. Jak do tej pory nie darowałem życiu w zdobywaniu tego, co najlepsze: umiałem znaleźć najwspanialszą kobietę na świecie na partnerkę, mam z nią dwoje wspaniałych dzieci i od niedawna najwspanialsze na świecie wnuki, umiem kochać i być kochanym, znam mnóstwo wspaniałych ludzi i kontakt z nimi sprawia mi radość, umiem myśleć logicznie i myślenie sprawia mi radość, zawodowo robiłem zawsze to, co lubię, i wiem, co jeszcze chcę osiągnąć, mieszkam w najwspanialszym mieście na świecie, jestem niezależny pod wieloma względami, nie boję się marzyć i wiem, czego chcę”.

Jedyną niezmienną rzeczą na świecie są ciągłe zmiany. Dobrze jest nie bać się zmian. Czasami trzeba wszystko zacząć od nowa.

Niejednokrotnie przechodziłem już zmiany w życiu, np. wyjazd z Polski i rozpoczęcie nowego życia w Kanadzie, przeprowadzka z Fort McMurray do Vancouver, osiedlenie się na Hawajach – to tylko zmiany miejsca pobytu, nie mówiąc o zmianach ?czterech p?, czyli: pracy, planów, przyjaciół i przekonań.
Zmiany przynoszą zawsze coś nowego. Coś się traci – przynajmniej tak nam się wydaje – i coś się zyskuje. Rzecz w tym, żeby dostrzegać przede wszystkim te dobre i skupiać się na tym, jak wykorzystać nowe możliwości.

Dzisiaj jest pierwszy dzień reszty Twojego życia i od Ciebie zależy, co z nim zrobisz.

?Człowiek ? to brzmi dumnie”

Należymy do gatunku, który władczo panuje na Ziemi, potrafiąc tworzyć najwspanialsze dzieła i jednocześnie popełniać najohydniejsze zbrodnie.

Nasz umysł był od dzieciństwa programowany przez rodziców, szkołę i otoczenie, najczęściej dyletantów, którzy sami nie wiedzieli, co robią. Pamiętasz, jak buntowałeś się i demaskowałeś te ?prawa? i ?zasady?, które często były sprzeczne ze sobą? Twój subtelny umysł był gwałcony tak często i skutecznie, że z wolna zacząłeś myśleć, że na tym polega życie i nie wierzyłeś w swoje możliwości.

Nadszedł czas powiedzieć NIE programom w Twoim umyśle, które nie pozwalają Ci się w pełni rozwinąć i doświadczyć życia takim, jakie ono naprawdę jest.

Już dawno wiadomo, że każdy z nas ma w sobie olbrzymi potencjał, który drzemie jak wielki dżin uwięziony w butelce. Każdy człowiek ma wyjątkowe zdolności, jak gdyby rodził się w celu spełnienia swojej specjalnej misji na Ziemi. Są tacy, którzy dokładnie wiedzą, co to jest i jak iść za głosem powołania. Ci ludzie osiągają wiele i nawet wydaje się, że przychodzi im to bez trudu.

Większość z nas jednak idzie przezżycie, nie pozwalając rozwinąć się swoim możliwościom. Są przy tym przekonani, że ta niemoc to obiektywna prawda o życiu. Kończą życie, nie zdając sobie sprawy ze zmarnowanej szansy i olbrzymi potencjał rozkłada się razem z rozkładającym w grobie ciałem.
Nie przypadkiem tutaj jesteś. Dla Ciebie też nadszedł czas, żeby zmienić swoje życie na lepsze.

Nie myśl przy tym, że jeśli Tobie będzie lepiej, to ktoś inny musi stracić. Nie będzie to niczyim kosztem. Przeciwnie, jeśli Tobie będzie lepiej, innym będzie lepiej z Tobą. Nikt na tym nic nie traci. Możliwości dla wszystkich są nieograniczone!

Pamiętaj, że Twój świat może zmienić się na lepsze bez zmiany świata zewnętrznego. Nie musisz czekać, aż inni się zmienią, żeby być szczęśliwym już dzisiaj”.

Dla wielu ludzi ?JA? jest przeżyciem, czy nawet rewolucją w myśleniu o sobie. Pomaga znaleźć swoje miejsce w świecie, zrozumieć prawa nim rządzące, niszczy schematy i programy, według których żyjemy, uwalnia potencjał i inspiruje. Żywiołowo reagują na nią zarówno osoby młode, które dziękują autorowi za to, że otworzył im oczy, a także osoby starsze, które chciałyby, aby lektura ta wpadła im w ręce, gdy robili pierwsze nieudolne kroki w dorosłe życie.

Książka ?JA? znalazła się na Złotej Liście książek polecanych w ramach kampanii ?Cała Polska Czyta Dzieciom?.

Poznaj opinie czytelników:

Najważniejszym atutem tej książki jest jej czynnik inspirujący. Pobudza ona do zadawania sobie pytań, do sięgania w nieznane lub zapomniane zakamarki własnego JA, do wyzwalania drzemiących w każdym z nas ?ukrytych rezerw?. Józef Sadowski

Każda strona przynosi zaskakujące odkrycia opisane niezwykle jasno i prosto.
Każda część książki jest swego rodzaju małą rewolucją, która niszczy bezmyślne schematy, według których żyjemy i jakie nam zaprogramowano. W efekcie po przeczytaniu Pana książki po prostu budzimy się ze snu, w którym dotąd trwaliśmy. Andrzej Szlesak

Informacje zawarte w tej książce oparte są na niezliczonych badaniach psychologicznych, które sprowadzają się do kilku zadziwiająco prostych i zgodnych zasad. Czytaj ją z otwartym umysłem i nie odrzucaj niczego, co z początku wydawać się może dziwne. Nie przyjmuj też niczego na słowo.

Książka ?JA? Tadeusza Niwińskiego polecana jest jako lektura obowiązkowa przez wielu uznanych nauczycieli rozwoju osobistego (między innymi przez Iwonę Majewską-Opiełko). Od kilkunastu lat książka utrzymuje się na Złotej Liście Fundacji ABCXXI Cała Polska czyta dzieciom (grupa wiekowa powyżej 12 lat).

Niech ta książka będzie dla Ciebie przewodnikiem w fascynującej przygodzie, jaką jest przejęcie całkowitej kontroli nad swoim życiem.

Pobierz ebooka

Wybuch w Tajdze

Miejsce katastrofy tunguskiej

Rankiem 30 czerwca 1908, nad terytorium południowej części Centralnej Syberii wielka rzesza świadków zaobserwowała zadziwiające zjawisko: na niebie leciało coś bardzo wielkiego i świecącego. Jedni twierdzili, że była to rozjarzona kula, inni zaś twierdzili, że był to ognisty snop z kłosami do tyłu, trzeci zaś widzieli w tym zjawisku płonące bierwiono… Lecące po niebie ogniste ciało pozostawiało po sobie ślad, jak zwykły meteoryt. Jego przelot objawiał się także wieloma odgłosami dźwiękowymi, które odnotowało multum naocznych świadków w promieniu kilkuset kilometrów i wywołały przestrach, a takżepanikę.

O godz. 7.17 lokalnego czasu; mieszkańcy Wanawary leżącej nad rzeką Podkamienna Tunguska zobaczyli na niebie, na północnej jego stronie kulę, jaśniejszą od Słońca, która to zmieniła się w ognisty słup. Następnie poczuli ogromnywstrząs ziemi i usłyszeli potężny huk, który powtórzył się wiele razy podobnie jak uderzenia piorunów podczas burzy. Jaką siłę mógł mieć owy grzmot, może świadczyć fakt, że był on słyszalny w promieniu 1200 km od miejsca katastrofy. Wypadały szyby z okien, na rzekach pojawiły się ogromne fale. Zwierzęta w panice biegały na oślep. Do 100 km można było odczuć ruchy ziemi. Fala uderzeniowa była tak ogromna, że w odległości 30 km powaliła wszystkie drzewa. Wybuchły liczne pożary.

Na skutek tego zdarzenia wywołane trzęsienie ziemi zarejestrowały sejsmografy w Rosji, Uzbekistanie, na Białorusi, w Gruzji i w Niemczech. Ogromny wybuch wywołał wielką falę uderzeniową, która dwa razy obiegła glob. Jej obecność zanotowano w Niemczech, Dani, Chorwacji, Indonezji i w wielu innych miejscach na świecie. Krótko po wybuchu nastąpiła burza magnetyczna trwająca ok. 4 godz. Wiele dziwnych zjawisk zaczęło pojawiać się w różnych miejscach na świecie. W Azji i w Europie miejscami prawie nie było nocy za sprawą wiszących srebrzystych obłoków świecących silnym światłem. Trwało to do 4 lipca. Po eksplozji oprócz leżących drzew nie ma innych śladów w postaci krateru czy pozostałości w glebie. Najprawdopodobniej eksplozja nastąpiła nad ziemią.

Katastrofa tunguska - powalone drzewa

Chociaż od tego czasu minęło już ponad 100 lat nadal nie wiadomo co tak naprawdę się wtedy wydarzyło. Istnieje wiele hipotez próbujących tłumaczyć owe zjawisko. Od meteorytu, asteroidy, komety po wybuch obcego statku kosmicznego. Brano nawet pod uwagę przejście czarnej dziury przez Ziemię. Prób wytłumaczenia jest bardzo wiele. Jest jednak jedna, trochę różniąca się od pozostałych Żył w tym czasie jeden z największych geniuszy o, którym współcześnie bardzo mało wiadomo. Nikola Tesla – Serbski inżynier wynalazca. Był autorem ponad 300 wynalazków, głównie z dziedziny elektryczności. Jego projekty racjonalizatorskie były genialne i nowatorskie, niektóre wyprzedzały epokę. Pracował m. in. nad uzyskaniem darmowej energii i przesyłaniem jej bezprzewodowo po całej Ziemi. Miał kiedyś powiedzieć: ?Przesyłanie energii elektryczne bez użycia drutów i wywoływanie niszczycielskich efektów na odległość jest niezwykle praktyczne. Skonstruowałem już bezprzewodowy przekaźnik, który to umożliwia.?

Opracowane przez niego urządzenie mogło generować energię mogącą uwolnić siłę 10 megaton trotylu (i więcej). Specyfika eksplozji tunguskiej zgodna jest ponadto z tym, co wydarzyć się może w czasie nagłego uwolnienia takiej energii. Wybuch taki nie pozostawiłaby po sobie krateru, co więcej relacje o magnetycznych i atmosferycznych zaburzeniach napływające po tunguskim wybuchu z różnych części świata wskazują na duże zmiany w warunkach elektrycznych planety. Pozostaje tylko pytanie w jakim celu? Nazwa Meteoryt Tunguski pojawiła się i weszła na stałe do terminologii naukowej dopiero w 1927 roku.